• EVENTOWA LIGA KOSZYKÓWKI BASKET HYPE
  • Video
  • Galeria
    • Basket Hype
      • Tabela i wyniki
      • Terminarz
      • Raporty meczowe
      • Statystyki generalne
      • Wskaźniki zespołowe
    • zespoły
    • zawodnicy
    • terminarz
    • regulamin
    • O nas
    • archiwum
    •  kontakt

    Wielkie Derby Weteranów, czyli kiedy głowa chce, ale nogi są z wosku.

    Szczepan Cackowski, z 2025-12-03 13:24



    W 3. kolejce czekał nas prawdziwy klasyk gatunku. Na parkiet wybiegły dwie najstarsze, najbardziej doświadczone ekipy w lidze – Czarne Owce (Igora Majkowskiego) pod wodzą Bartosza Golanowskiego i Orły (Pawła Kowalskiego) dowodzone przez Adama Misztelę.

    Średnia wieku w obu zespołach to "40 plus VAT", więc spodziewaliśmy się boiskowego cwaniactwa, mądrej gry i taktycznych szachów na najwyższym poziomie. Panowie znają się jak łyse konie, grali przeciwko sobie miliony razy, a w składach mają MVP poprzednich kolejek.

    No i co? No i dostaliśmy... zagadkę.


             Pierwsza połowa: Czy ktoś może zamknąć okna? Strasznie znosi piłkę.
    Jeśli ktoś liczył na fajerwerki od pierwszej minuty, to mógł się srogo rozczarować. Wynik po pierwszej kwarcie – 11:6 dla Orłów – bardziej pasował do piłki ręcznej niż do basketu. Do przerwy na tablicy widniało 20:19. Wyglądało to tak, jakby panowie zamiast o taktyce, myśleli o tym, czy wosk na wróżby andrzejkowe już się topi. A może to wina tego, że tego samego dnia te same składy miały się jeszcze "tłuc" w lidze UBL i wszyscy włączyli tryb oszczędzania baterii?


    Energia była, ale jakaś taka... inna. Zamiast "meczu wieczoru" oglądaliśmy festiwal nieskuteczności i twardej, momentami chaotycznej walki. 

     

    Druga połowa: Sponsor ociera pot z czoła.
    W trzeciej kwarcie Orły stwierdziły, że jednak wypadałoby ten mecz wygrać i odskoczyły Owcom (wygrana kwarta 11:6). Kiedy wydawało się, że jest "po ptokach", Czarne Owce nagle przypomniały sobie, jak się gra w kosza i rzuciły się w pogoń.
    Na trybunach zrobiło się nerwowo, a na twarzy Pawła Kowalskiego – sponsora Orłów – pojawił się cień niepokoju. Jednak w kluczowym momencie, jak na lidera przystało, Orły wzbiły się w powietrze, odparły atak i dowiozły zwycięstwo do końcowej syreny. Wynik: 48:38.

     

    Co widzimy w liczbach?

    CZARNE OWCE – Teatr Dwóch Aktorów
    Sprawa jest prosta: w Owcach punktowało w zasadzie dwóch ludzi. Oskar Jung (17 pkt, 3 trójki) i Bartłomiej Golanowski (14 pkt, 2 trójki) rzucili łącznie 31 z 38 punktów całej drużyny! Reszta składu chyba uznała, że woli podawać i patrzeć. 

         *  Boli skuteczność z osobistych: 1/5 (20%). Panowie, darmowe punkty nie gryzą!

         *  Aż 21 strat w wykonaniu tak doświadczonej ekipy to też mały kryminał. Piłka chyba była nasmarowana woskiem andrzejkowym.

    naturoBank ORŁY – Zespół (przez duże Z)
    Orły wygrały, bo miały szerszy wachlarz opcji.

         *. Kacper Błaszczyk (12 pkt) i Marcin Lada (11 pkt) ciągnęli wózek w ataku.

         *. Adam Misztela co prawda "ceglił" za trzy (0/6 – auć!), ale nadrabiał walecznością (10 pkt, 7 zbiórek).

         *. Kluczem była obrona – 13 przechwytów Orłów zrobiło różnicę. Choć skuteczność osobistych (47%) też sugeruje, że przydałby się dodatkowy trening rzutowy.

     

    Podsumowanie
    To nie był najpiękniejszy mecz w historii tej ligi, ale zwycięzców się nie sądzi. naturoBank Orły są jedyną niepokonaną drużyną (bilans 3:0) i wygodnie rozsiedli się w fotelu lidera. Wygląda na to, że Paweł Kowalski dobrze ulokował kapitał – Orły idą po majstra, nawet jeśli czasem robią to w tempie spacerowym.

    Do zobaczenia na kolejce nr 4, oby z lepszą skutecznością.







    LOGOWANIE




    zapomniałem hasła
    ZAREJESTRUJ!